|
|
czwartek, 15 września 2011
mhm
Czy cos czuje nie wiem, o czym mysle nie wiem. Spogladam tam, uuffr czesto mysle. Czy warto bylo? Pewnie. Czy zaluje? Nie wiem.
Ciekaw jestem, jakby sie sprawy potoczyly gdybym poszedl inna sciezka, gdybym odszedl wrocil, gdybym zakrecil, zachwial sie. Potknalem sie, bolalo, do dzis czasami czuje. Bełkot, nic poza tym.. Nie bede prosil o towarzystwo, ale czy polejesz...?
niedziela, 21 czerwca 2009
nie pozwól jej na to
Przeszłość Cie pogrąża nie pozwól jej na to
Pogódź się ze stratą nie ma ich już wśród nas
Ta rana się zabliźni potrzebny jest na to czas
Upór w zwalczaniu przeciwności mam
Miłości nie ma między nami
Przeszła nawet złość
Dzisiaj nie jestem sam – odmienny bywa los
Co? …
Gdy przestanie bić mi serce
Funkcjonować mózg
Przykryj dłonią moje zdjęcie
Poczujesz życia puls
Zapragniesz mnie z powrotem łzy spadną na ziemię
Zdusisz w sobie ból wiesz znam to pragnienie
Gdy widze twarze bliskich w tłumie
Nie mam czasem siły, walcze z nimi
Nie chce by wspomnienia mnie zabiły
Wiem to kolej rzeczy zgon i narodziny
Kope lat wcześniej przecięcie pępowiny
Wszystko porasta mchem czasu
Widze coraz mgliściej
Lodowaty wiatr zrywa z drzew ostatnie złote liście
Twoja twarz, śmiech rozchodzi się echem
Mam pięć lat park - na złamanie karku lecę
Niech to będzie wiecznością
Nie przeszłością chwilą
Tak piękne momenty życie nam obrzydziło
Zgniotło wyssało i wypluło
Proza życia przytłoczyła poezję i czułość
Widzę Ciebie słyszę głos, nie czuję dotyku
Często myślę o tym do bladego świtu
Wyciągam rękę – drzwi się zatrzaskują ciszą
Otwieram je na klatce schody jak ja nic nie słyszą
Znów się czuję sam obok mnie nie stoi nikt
Przywykłem – przełykam życia cierpki łyk
Piję dalej wodę chociaż studnię zatruło
Dobre wspomnienia tylko życie mi ratują
Przeszłość Cie pogrąża nie pozwól jej na to
Pogódź się ze stratą nie ma ich już wśród nas
Ta rana się zabliźni potrzebny jest na to czas
Upór w zwalczaniu przeciwności mam
Miłości nie ma między nami
Przeszła nawet złość
Dzisiaj jestem sam – odmienny bywa los
Kiedy myśle o Tobie to bezsilność znowu czuje
Pisze parę zdań i do Ciebie adresuje
Ty mi nie odpowiesz nie wiem jak się miewasz
jak mam sobie radzić kiedy żyć się odechciewa
słyszę tylko echo gdy do Ciebie dzwonie
teraz za tą przyjaźń karę przyszło ponieść
idę jak przez mgłę, Ty znasz moje motywy
Nie umiera ten kto trwa w pamięci żywych
Czemu właśnie teraz mój umysł nie szwankuje
Powiedz jak zapomnieć ? powiedz a spróbuje
czasu mi brakuje dawno nie zaznałem snu
biegnę bez opamiętania aż brakuje tchu
tracę Ciebie z oczu Twój obraz się rozmywa
Dziś nie jestem sam - proszę za to wybacz
znam smak krwi, potu, łez z resztą wiesz jak jest
kiedy wszystko traci sens
chcę kogoś osądzić ale to niczyja wina
nie chcę się pogrążać nie chcę już wspominać
nie chcę o tym myśleć i samego siebie zwodzić
właśnie nadszedł czas żeby z prawdą się pogodzić
Ja wiem kto jest kto
Znam umiar w tym wszystkim
Uwagę skupiam na dniu dzisiejszym i na najbliższych
Co do tych słów weź je za pewnik
Nikt nic nie Ci nie jest krewny
A co do reszty ?
Poszło w niepamięć bo jeśli coś jest prawdziwe
To nic tego nie złamie nigdy
Poczuj ten ból pragnienia
nie wszystkie są w zasięgu tu
Ktoś nie może przeboleć
że prawda jest po mojej stronie
Nie boję się odezwać tylko nie chce na tym koniec
Powtarzam się robię to ostatni raz
Szkoda zachodu
Życie zepsuło nas już dawno
Dziś oddalam to jest mi wszystko jedno
A ty nadal tego nie wiesz
że zawsze jest potrzebny jaki pretekst za życie
w tym zakresie żaden limit
ty mi tu nie udowodnisz nic
bo miłość i przyjaźń dla mnie to znaczy
to samo co żyć
mimo różnic charakteru staram się
w trosce o lepsze jutro
w zaufanym gronie witam nowy dzień
witam nowy dzień
nowy dzień
sobota, 11 października 2008
otwarte okno.
w chwili tej plakalem jak dzieciak. moze nim bylem, moze jestem, jestem.. bylo cos pierwotnego, szlachetnego.. cos prostego. lekki powiew chlodnego powietrza i nic poza tym.
poniedziałek, 08 września 2008
mhm recepta
Czy masz cos w sobie, czego nie maja inni? Spogladam na nich, chcialbym miec tak jak oni, chcialbym sie cieszyc, zyc pelnia zycia, chociaz czasu brakuje, zza ukrtka wydawac by sie moglo, ze on, on to zyje pelnia zycia, nie wiem, nie, nie umiem nie potrafie. Choc lepiej juz, aczkolwiek chcialbym recepte, chcialbym odnalezc to swe zlote miejsce, posrod drzew chcialbym byc, posrod ludzi chcialbym byc, lecz tych dobrych, ktorzy nie bladza cudzymi sciezkami.. Jest rzecz ktora szalenie mnie smuci.. Gdy zapytasz go, ją.. Czy szczesliwy jestes..(?) Nikt nie odpowie z pewnoscia. Nie odpowie z pewnoscia ze tak. Smutek gdzies tam, za parawanem.. Pod swiatlem zarowki, za oknem, za zaslona.. Gdzies chowa sie tak, a na zewnatrz, szalony ten swiat.. Jak cma do swiatla, tak ja, jak ta ćma do swiatla Slonca, szczescia chcialbym biec.. Znalezc recepte, w ktorym widac miejsce me..
piątek, 15 sierpnia 2008
mhm.
Strugi deszczu, ulewa. Smak, zapach wiatru, wieje tak, mokne i ja, rozplywam sie. Czas wolno leci tak, kolejny dzien, mokna wspomnienia, wszystko tak, bezustanie uplywa. Krece sie jak wiatr, chce aby dzien mijal szybciej. Nie staram sie oklamywac sie sam, nie dam sie juz. Bezdomny, potykam sie o znieczulicy prog. Zgubic sen, tutaj tak daleko, zostawie to co plynelo tak. Zostawic sen.
Chcialbym uslyszec skrzypce. Gdzie jestem. Bo tu. Bo tu nie ma nic. W moich oczech nie ma nic. Zatanal okret, od kad stracilem sny. A ja jak cien, w leku.. Jest cos co daje odwagi, nie mysle wtedy. Spogladam w oczy swe, za duzo pytan jest. Jutro tez nowy dzien. Choc nie chce dalej isc. Wszystko teraz jest tak nieistone. Stoje na stacji wypatruje pociagu. Nie widze oczu, nie widze lez. Lykam ja, nie czuje juz nic. Nie interesuje mnie juz nic. Nie ma mnie juz. Kim jestem, jestem chwila.
poniedziałek, 11 sierpnia 2008
mhm.
Jestem jak platek rozy w jeziorze, dookola mnie zielona liscie ktore
kontrastuja, tak kontrastuja. Plyne powoli, lekko unosze sie na wodzie,
czuje jak powoli tone. Nie ma juz rozu, czerwien w brunat sie zmienia.
Nie uzalam sie, bo wiem ze powoli tone, zatapiam sie... Odliczam
sekundy, mecze sie, zabija mnie to powoli, tak, ze boje sie czy
wytrzymam, czy wytrzymam. Wierze w to ze bedzie dobrze, chociaz i tego
sie boje...
Chce byc jak kwiat rosnocy, cieszyc sie sloncem, woda, chce... wiem ze
dam rade, wiem... 24dni to tak cholernie dlugo.. tak dlugo.. aby wrocic
do korzeni swych, chce tego pragne, tak bardzo pragne.... boje sie
tylko ze i tam nie zakwitne, ze tam nie wzniose sie...
Dzis noc ciemna, dziwnie jakos tak, zza okna mego samotna wierza pali,
swiatlo na szczycie, czerwone.Jak papieros wyciaga zar z zycua. Jest sama, dobrze jej tam, stoi tak dumnie, swiatla lekko oswiecaja, nadaja dumnosci, madrosci.. mysle, czy czegos jej brak..
Nie pisze juz.. Nie chce juz myslec.. Tesknie za swoim zyciem. Tesknie za ludzmi. Tesknie za lakami, lasami. Tesknie za usmiechem na twarzy. Tesknie. Pokonac samego siebie. Znalezc promyk. Obudzic Slonce. Uspic Ksiezyc. Polozyc glowe do poduszki. Spokojnie zasnac. Ze spokojem ducha sie budzic.
czwartek, 07 sierpnia 2008
mhm
widzialem dzis dwa golebie, piekne niebo, blekitne niebo, jasnoniebieskim kolorem przepelnione. Slonce doswiecalo ukratkiem,lekki wiatr, Golebie, tak mysle, wygladaly jak golebie. Lecialy przed siebie, jeden za drugim. Cos rozdzielilo je, nie wiem, podmuch wiatru. Sam nie wiem. Zatrzymalem sie na chwile, kamienie czyms zielonym pokryte, i ten spokoj.. W ulamku sekundy zmienilo sie wszystko, niebo ciemnoscia sie pokrylo, oj pokrylo sie tak, jak nigdy. Kamienie z zieleni w czern przemalowalo niebo . A wszystko co istatnio dookola, zniklo gdzies, oj schowalo sie jakos tak, utracilo barwy, znikly kontrasty. Z nieba spadl,deszcz, lecz i ten dziwny, nie tak jak u nas, jak nasz, jak moj ten, moj w domu, nie taki sam. Ciszy tez juz pozniej nie bylo. Chiwla, znikla gdzies. Niebo? Ciemne porwalo jakos te chwile. Powietrze zimne. Dzien trwa wiecznie, chwila choc jak skunda, trwa jak wieczny deszcz...
wtorek, 05 sierpnia 2008
mhm. hymn.
Wkradla sie, weszla wielka chwila. Jak w piesni tej. Byc moze, chce wierzyc i wierze, ze to moze byc jedna z najlepszych mych chwil. Ah, trzymam bilet w garsci, podnosze sie i wierze.. Nisamowite. Prawidziwe. Zycie. Zyje, chyba by lapac takie chwile, jak ta, chce cieszyc sie, chce zyc! chce wierzyc, ze moge zmienic zycie swe. jego sila prowadzi mnie. Kazdy dzien ma jakis sens, choc smiech i lzy nie dziwia mnie.. poprostu bez slow isc.. niesamowite. choc nadejda jeszcze te ciche smutne dni, nie poddam sie, bo kocham zycie, wiatr podpowiada, ocean wprwia w konsternacje. zyje bo kocham zycie.
sobota, 02 sierpnia 2008
hverning ertu ?
zamknac oczy, i biec moge biec lecz nikt nigdy nie zrozumie mnie, bo nie jestem niesmietelny, a niebo, coz jak we snach, lecz siedze bez broni, chcialbym biec, zostawic cialo i odnalezc sie historia z ust ktore moga sie smiac, usmiechac. Nie oszkuje sie, i nic nie oszuka mnie, szczerosc, he? Sam w punkcie gdzie utknalem, w pospiechu chcialbym sie spakowac i wziac wszystko, pojsc, usiasc i usmiechnac sie szczerze i poczuc usmiech. Sam posrod problemow, ktore podniesc moge, ktore podniose, lecz za oknem ciagle swit, a swiat chyba zaszkodzil mi... Zanim Slonce zgasnie ogarnie sie, wyjde... leczy czy to Slonce nie wypali mnie do konca. Z braku swiatla dawno juz dostalem depresji, dzis za oknem caly dzien pali sie, a to co w kazdym z nas tli sie, u mnie wygasa gdzies, a wiatr rozgarnia mnie, wiem.. ze moglbym poplynac, odchylic sie, tylko nie chce budzic sie, a marzenie.. spojrzec i widziec lepszy dzien. I wiem ze nikt mnie nie zrozumie mnie. Bo nie chcialbym obudzic sie, lecz czy to znaczy ze moze byc lepiej. Kazdy dzien jak wiezienie, uwieziony w krainie marzen tych ktorzy biegna do nikad, a gdzie droga ma, juz jakis czas temu zagubilem sie, wolalem o pomoc, tak bardzo bylo mi zle, nikt nie rozumial mnie, nie slyszal mnie, jak niemy krzyczalem o wolnosc.. Dzwonily dzwony tak mocno, wypalilo sie to, co bylo najpiekniejsze, tak jakby ktos wrzucil granat i zniklo gdzies, pozostalo cialo i nie wierze tym ktory wierza we mnie, bo w snach byl wielki swiat, a dzis marzy mi swiat, w ktorym budze sie i nastaje lepszy dzien..
Zakladam koszule i ide,wyjde z domu, wejde do pubu, baru gdzie muzyka gra, a ludzie szczesliwi, czy zagubieni nie mnie to oceniac, a ja coz biegne.. spogladam w lustro mam pomysl na siebie,lecz i tak nikt nie zrozumie mnie, a przeciez ja tylko chce, aby szczescie nie bylo tylko snem...
Jak track piesni, mysli me, tak prosto, tak ciezko wejsc, chociaz tak latwo wywazyc drzwi , a przeciez mozna pojsc tam gdzie wszystko poplynie w jednej chwili, wolnosc ulotni sie z kazdej zyly,a elektrycznosc powietrza bedzie pamietna na wieki...
Reykjavik miasto ktore dzisiaj bedzie dla mnie para, powiecie belkot? a ja powiem ostatnie slowa me. Do zobaczenia w Polsce! i znikam gdzies w tle.. i nie zgubie sie, bo nie jestem slepcem, nie jestem.oj nie!
czwartek, 31 lipca 2008
stojac
Zamykam oczy, widze sie, stoje nagi na plazy, skulony trzese sie.
Jest niedobrze, jest mi zle.
Otwieram powieki swe, jasno dookola mnie, tylko brak czegos.
Slysze ptaki, mew spiew? a moze to tylko z przegranca smiech.
Podnosze sie i mam sily tyle, aby biec biec, chce dotknac traw tych,chce poczuc zapach lata, chce i nic nie powstrzyma mnie.
Tesknota juz dawno zjadla mnie, tesknie..
Uslyszalem dzis matki glos, to ona wola mnie.
Odrywam rece od klawitury, mysli gina w tle. Reykjavik otulony Slonca swiatlem, zasypia gdzies we mgle. Dzien konczy sie, lecz ja jeszcze nie spie, oj nie..
|